Reno

Reno

Zdjęła pończochy, trzymałem je przy twarzy
Miała twoje kostki, poczułem się napełniony łaską
„Dwieście dolarów normalnie, dwieście pięćdziesiąt
w tyłek”, powiedziała z uśmiechem
Odbezpieczyła mój pasek, odgarnęła włosy do tyłu
I usiadła naprzeciwko mnie na łóżku
Powiedziała: „Kochanie i jak tam, chcesz żebym zwolniła ?”

Moje oczy uciekły za okno, na drogę w dole
Poczułem skurcz w żołądku. Słońce przekrwiło niebo
I przecierało się przez hotelowe rolety. Zamknąłem oczy.
Słońce nad Amatiltan, słońce prześwitujące przez twoje włosy
W Valle de dos Rios*, zapach sztucznej pomarańcze wypełniał powietrze.
Wjechaliśmy z vaqueros* w chłodne rzeki zieleni
Byłem pewny pracy i ten uśmiech wyglądający spod twojego kapelusza
Był wszystkim czego kiedykolwiek potrzebowałem
Czasem wszystko czego potrzebujesz, nigdy nie jest całkiem wystarczające
Ty i ja, Maria, my się przekonaliśmy, że tak jest

Wysunęła mnie ze swojej buzi : „Jesteś gotowy” powiedziała
Zdjęła stanik i majtki, zwilżyła palec i wsunęła w siebie
I wczołgała się obok mnie na łóżko
Nalała mi jeszcze jedną whisky
Powiedziała: „Oto najlepsze co kiedykolwiek miałeś"
Zaśmialiśmy się i wypiliśmy toast
To nie było najlepsze co kiedykolwiek dostałem
Nawet nie było blisko tego.

* Valle de dos Rios: Valley of Two Rivers (Dolina Dwóch Rzek)
* Vaqueros: Kowboje

Odsłony: 2509